Wybór jest twoją siłą!
Nie jesteś zalogowany.
Nadawanie kodowyc nazw na Nowy Rok mi się spodobało
.
Jak sprawdziła się Dynamiczna Równowaga w 2009 można będzie niedługo przeczytać, sukcesywnie podsumowuję mój rok.
Postanowienia na 2010 - jest tylko jedno.
1. Zrelizować mój cel zdrowotono-kondycyjny, czyli
a. 92-94 kg wagi, zrzucić i utrzymać, czyli 31 grudnia 2010 będę ważył tyle ile 31 maja 2010
b. 12-14% tkanki tłuszczowej, 31 maja 2010 o godzinie 9:15 pomiar pokaże pomiędzy 92-94 kg i 12-14% tkanki tłuszczowej
c. 10 km biegu w tempie 9,5 km/h, 4 października 2010 o godzinie 10:18 przebiegnę dystans 10 km w tempie 9,5 km/h
d. 100 pompek, 6 września 2010 o godzinie 21:45 zrobię 100 pompek
e. Mój trener powie "jesteś rozciągnięty" - ten szpagat z 2009 to taki smutny dowcip
. A powie to o 9:40 31 maja 2010 roku
Zobaczymy jak zadziała ten trick z dokładymi godzinami
. Teoretycznie powinno działać lepiej niż zwykła data. Na pewno jest śmieszniej ![]()
I koniec postanowień. Na blogu wjaśnię dlaczego właśnie tak.
Projekty na 2010 - i tych jest więcej
1. Proaktywnie NEXT - nazwa kodowa ![]()
2. Leadership Center- nazwa marketingowa ![]()
3. Rodzinne Weekendy - chyba ogłoszę konkurs na nazwę ![]()
4. Okruszki - wdrożenie w życie wniosków z postu Szukaj okruchów
5. Próbowanie nowych rzeczy - projekt bez nazwy ![]()
A ponieważ z nich też można wyciągnąć naukę podaję je do publicznej wiadomości.
No to jedziemy z koksem. Kto następny ![]()
Offline
1d - nie znałem tego
. Znałem 100pushups. I ten jest jakby prostszy. Chociaż oba ściemniają. Jak nie robisz teraz 60 pompek to w 6 tygodni ich nie zrobisz.
1c - nie zamierzam sę spinac. Po prostu będę regularnie biegać cały czas skracając czas odpczynku.
A teraz trochę podsumowania.
Styczeń zaczął się świetnie. Od połowy potanowienie numer 1 padło. Moja teoria ze stresem jest prawdziwa. A ponieważ zafundowałem sobie ostrą jazdę bez trzymanki z wszystkimi dużymi projektami to nie było łatwo i system się sypnął.
Daję sobie dużego minusa za moją niekonsekwencję. Ćwiczę i się żyłuję, żeby później w 2 tygodnie to maksymalnie skopać.
Z drugiej strony niedługo pobiję rekord w ilości ponownych podejść w ciągu 1 roku
.
Co mam:
- trening 3 razy w tygodniu
- plan na bieganie 2 razy
Czego potrzebuję;
- rezerwowego traningu, gdy bieganie lub trening nie wypali (np. szkolenie, albo nawał pracy)
- planu na dietę (jutro dostanę dietę, potrzebuję ustalić sobie plan zakupów i przygotowania paosiłków + awaryjne działanie w weekend)
- planu na podnoszenie poziomu "odstresowania"
Pozostałe projekty mocno mnie absorbują i przynoszą sporo sytuacji stresujących, które mają wpływ na postanowienie numer 1.
Zastanawiałem się przez chwilę nad pisaniem ksiązki podsumowującej doświadczenia, co mogłoby mnie dodatkowo zmotywować. Może to ma sens? Trochę pracy jeszcze ta zabawa wymaga.
Wnioski i działania:
1. Kartka na ścianę do codziennego sprawdzenia z prostą listą na każdy dzień
- trening (siłowy/biegowy)
- trening 100 push-ups
- medytacja
- 3 litry wody
- bez słodyczy
- ostatni posiłek do 20:00
I zobaczymy jaki będzie wynik. Update z mojej strony co tydzień. Ajakby co to poproszę may o kopa ![]()
Offline
Wnioski z tygodnia:
1. Karta to był dobr pomysł, od razu widać, gdzie idzie moja uwaga
2. Wyniki zeszłego tygodnia
- trening - b.dobrze; piątek odpadł ze wzgędu na wyjazd do Zakopca, ale to było rozsądne, nosiłem cały dzień pudła przygotowując nowy pokój dla Matiego
- 100 push-ups - uprawiam; chociaż bez przekonania, jakoś nie wierzę, że pompi chyba dokonają przełomu. Tym niemniej nie zamierzam odpuszczać.
- medytacje - najsłabszy punkt. nic z tego. Trzeba to przełożyć na jakiś program, wtedy lepiej to ogarniam. Stres jest pod kontrolą, natomias potrzebuję ćwiczeń z koncentracji, jeszcze większej ![]()
- 3 litry wody - 100%
- bez słodyczy - 100%
- ostatni posiłek do 20:00 - do wywalenia z listy. Okazuje się, że po wizycie specjalisty od diety mój pogąd uległa zmianie.
Zamiast tego punktu nowy: - przestrzeganie planu posiłków (czas i zawartość).
Wnioski z tygodnia:
- jak zidentfkujesz problem idź do specjalisty - zaoszczędzisz czas i przez to pieniądze. Po wizycie u dietetyczki szybko mam zidentyikowane błędy, które popłniałem "w dobrej wierze". Wydawalo mi sie, że skoro kiedyś tzymałem się jakiejś diety to wiem co robię. Okazało się, że w tej materii moja wiedza przpominała frankensteina. Poszczególne elementy bardzo ładne, ale złożon do kupy niekoniecznie będą działać tak jak powinny.
- przygtowanie samemu posiłków nie zabiera tak dużo czasu jak myślałem
- jedzenie w zbilansowanym odywianiu jest naprawdę dużo - mój błąd to były za długie pzerwy pomiędzy posiłkami. Trzymjąc się 3 godzin jakoś nie jestem spejalnie głodny. Po prostu czuję się syty cały dzień.
Zobaczymy jaki będzie efekt po 2 tygodniach.
Offline
Wnioski z tygodnia:
1. Tam gdzie uwaga tam i rezultaty
2. Przygotowanie sobie posiłków - raz jest fajne, dwa pomaga we wprowadzeniu zbilansowanego odżywiania
3. Jak się chce to można - znajdziesz sposób, żeby trzymać się z daleka od junk-food jeżeli Ci zależy. Znajdziesz dobre i zdrowe jedzenie. Przeszkody to tylko wymówki
4. Wyniki z zeszłego tygodnia:
- odżywianie dosyć konsekwentnie - miałem 2 wpadki pizzowo-słodyczowe; ale na szczęście wszystko pod kontrolą; kładzenie się spać prze 24 jest tutaj kluczem
- picie wody - trochę osłabło; dobrze, że to piszę, zmobiliuje mnie do większej uwagi
- medytacje - nie potrzebowalem i zaniedbałem
. Tutaj sam jestem niereformowalny.
- 100 pompek wylądowało trochę na boku, jako mniejszy priorytet, trochę wymówka, mogę pompowć przed telewizorem
5. Zmiany: dzienniczka zywienia nie chce mi się uzupełniać
, a ma to sens.Moja lista teraz powinna wyglądać tak:
- woda
- odżywianie zgodnie z zaleceniami
- medytacje
- dzienniczek żywienia
- trening
- pompki
Inne projekty: Proaktywnie NEXT zdecydowanie na topie - tutaj pewne kiedyś napiszę książkę. Może zacznę prowadzić dzienni, który kiedyś pojawi się na blogu? Na razie przeżyciami ze start-up'u nie jestem gotowy się dzielić ![]()
Offline
Jestem, ciekaw ile ci jeszcze brakuje do 100 pompek
Jak często poświęcasz swój czas na ćwiczenia, trening itp ? A Z bieganiem jak Ci idzie ?? Jaki obecnie dystans potrafisz przebiec w te i z powrotem ??
Offline
W grudni brakowało 50. Staram się ćwiczyć codziennie, ale zawsze coś się pojawi, minimum wychodzi mi 3 dni w tygodniu. Mogę to zwiększyć jak dopracuję mój program na gym-stick'a, wtedy będę miał rezerową działalność na zajęte dni. Tak będzie np. w przyszłym tygodniu od środy do piątku jestem wyjęty na 100% w ciagu dnia i siłownia nie wyjdzie.
Nie sprawdzałem biegania, bo łapię durne kontuzje (upadek na parkngu ok, przypadek, ale przywalenie sobie w kolano hantlą to już mój błąd
). Wracam z kolanami i stopami do formy. Warto chyba jednak sprawdzić jak to idzie. Wcześniej było 5 km, więc teraz wypadałoby zrobić min 5,5. Spróbuję 2 marca i zobaczymy jak jest. A biegam na bieżni (bo błoto nieludzki, już śnieg jest lepszy), więc w tą i z powrotem wychodzi chyba po pół
.
Z ciekawości spróbuję jutro zrobić sobie po porządnej rozgrzewce test na pompki na siłowni i Ci powiem.
Offline
Sprawdziłem: 50 pompek, po godzinie chodzenia (bieganie wysiadło walnałem się w kolano bardzo skutecznie).
2 wnioski z dzisiejszego treningu:
1. Jak coś jest "o pietruszkę" ot mi się nie chce. Zrobiłem 50 pompek, żeby nie było mniej nż ostatnio. Tak naprawdę to miałem pewnie jeszcze power na dodatkowe 10-15, tylko sobie powiedzałe "starczy". Wkurza mnie to! Jak byłem młodszy potrafiłem częściej się zawziąć i coś dokończyć z zacisniętym zębami
2. Zawsze kończyć trening. Zdarzało mi się wcześniej "kolano mnie boli nie ma sensu" i kończyłem. Jak nie możesz biec to maszeruj, jak nie możesz szyko maszeować to tuptaj, jak nie możesz tuptać to się wlecz! Zrób to co zamierzyłeś i finito!
Pozdrawiam
Offline
Tia. Świecę przykładem nie ma co. Zdecydowanie przydałby się aktywny przypominacz, który by mówił - zrób wpis. To by pozwoliło mi uniknąć kilku wpadek.
Moje flagowe postanowienie nadal w toku. Może te godziny działają jak się na nie patrzy codziennie, ja jakoś tego nie robiłem i nie do końca się sprawdzają
. Znowu sobie ustawiłem kilka rzeczy pod górkę i ćwiczenia fizyczne wylądowały na boku.
Dzisiaj sobie postanowiłem 21 dniowy test. Przez kolejne 21 dni trzymam się zasad jak w książce: woda, dieta, ćwiczenia (1 godzina x 6 dni). Zobaczymy jaki będzie wynik challenge'u.
W styczniu największym wyzwaniem był stres. Teraz to nie stres, tylko jego pochodna: złe nawyki żywieniowe i odpuszczenie ćwiczeń. Czuję się jak Syzyf.
Offline
Challange ambitny. Dajesz radę?
Powodzenia, będzie potrzebne, bo bierzesz na siebie dużo na raz. Na pewno łatwo nie będzie, ale komu ma się udać jak nie tobie? ![]()
A wpadek żadnych nie odnotowaliśmy ![]()
Offline
@may: Chwała Ci raz jeszcze za bycie tutaj, gdy mnie nie ma. Stwierdziłem, że na chwilę opuszczę forum, bo skupię się na Zqeez i narzędzia z niego spowodują, że forum będzie można zamknąć. Na razie niestety tak się nie stanie
. Ale to po kolei.
1. Proaktywnie NEXT - czyli Zqeez - dzieje się, łapiemy opóźnienie, ale pojawiły się dobre wieści dotyczące $ - trzymajcie kciuki
. Ostatnio zyskał prioryetet nr 3, ze względu na konieczność zajęcia się Leadership Center.
2. Leadership Center - coraz szybciej się dzieje i rozwija. Włożony w to wysiłek zaczyna być widoczny, a będzie wkrótce jeszcze bardziej, też dla czytelników proaktywnie. Generalnie na duży plus:
+regularnie publikuję w róznych miejscach (Computerworld, Personel Plus za tydzień, Gazeta Małych i Średnich Przedsiębiorstw), pracuję nad fajnym badaniem nt. Zarządzania Projektami w HR (też kilka ustawionych publikacji).
+ regularnie udzielam się na konferencjach (zaplanowane do X) - będe umieszczał w kalendarzu na stronie
+ będę wykłądał Zarządzanie Projektami na podyplomówce na Politechnice Warszawiskiej
+ poznałem całą masę fajnych ludzi, z którymi będe mógł realizować ambitne projekty szkoleniowe (m.in. rozwój moich ulubionych symulacji)
3. Rodzinne weekendy - różnie z tym bywa, ale jak jest cieplej jest łatwiej - można iść na spacer. Mam wpisany do realizacji projekt Muzea - Mateusz jest tak nakręcony na samochody, że wiem, gdzie możemy iść
. Wiktoria chyba mniej woli muzea, bardziej pokazy tańca - tak czy inaczej jedna z kluczowych rzeczy do zrobienai - lista 20 fajnych miejsc na wycieczkę.
- To co nie działało to poziom obłożenia pracą. W weekendy myślałem cały czas o tym co mam zrobić. Teraz aktywnie "zmuszam" się do wyłączenia się w piątki. Teraz po krótkim urlopie jest łatwiej, ale to jest kluczowa rzecz do poprawy
4. Okruszki - postęp 0
. Niestety jakoś okruszki w moim wydani gubią się pomiędzy Big Rocks. Jak coś nie jest spektakularne i nie dąży do większego efektu to dla mnie nie działa. Ten projekt przy moim typie osobowośći nie może się wydarzyć. Obymyśliłem coś, ale musi się przymyśleć zanim ogłoszę to światu, żeby znowu nie spalić.
5. Próbowanie nowych rzeczy - rozkręcanie projektów i firm jest tak naszpikowane nowymi rzeczami, że na inne mam mało czasu
. Albo inaczej: nie łapią się na listę priorytetów. Bardziej staram się wracać do starych, sprawdzonych rzeczy, które dają mi radochę.
No i najważniejsza rzecz: Cel Zdrowotno-Kondycyjny
1. Zrelizować mój cel zdrowotono-kondycyjny, czyli
a. 92-94 kg wagi, zrzucić i utrzymać, czyli 31 grudnia 2010 będę ważył tyle ile 31 maja 2010
b. 12-14% tkanki tłuszczowej, 31 maja 2010 o godzinie 9:15 pomiar pokaże pomiędzy 92-94 kg i 12-14% tkanki tłuszczowej
c. 10 km biegu w tempie 9,5 km/h, 4 października 2010 o godzinie 10:18 przebiegnę dystans 10 km w tempie 9,5 km/h
d. 100 pompek, 6 września 2010 o godzinie 21:45 zrobię 100 pompek
e. Mój trener powie "jesteś rozciągnięty" - ten szpagat z 2009 to taki smutny dowcip . A powie to o 9:40 31 maja 2010 roku
Po kolei: nie chcę 31 grudnia ważyć tyle ile 31 maja. Bo 31 maja nie ważyłem tyle ile zakładałem
. Co się stało? Zjadł mnie stres związany ze zmianami i zawirowaniami biznesowymi. Udało mi się znowu przytyć, bo odłożyłem ćwiczenia na bok. To automatycznie powoduje, że punkt b jest od czapy.
Punkt c - o dziwo z bieganiem jest chyba najlepiej. Pomimo tego, że przytyłem, to jakoś w międzyczasie zachowywałem aktywność, znalazłem program przygotowujący do 10 km i wdrażam go w życie. Myślę, że ten cel jest spokojnie do zrealizowania. Dystans na pewno, tempo nie wiem, raczej nie, ale zobaczmy.
Punkt d - nie ćwiczę ostatnio pompek, ale regularnie ćwiczę siłę. Jeżeli ten cel mam zrealizować to trzeba wrócić do 100 push-ups. Tym bardziej, że to prosty trening.
Punkt e - niestety słabo
. Powody jak wyżej.
Czego się naczyłem o sobie w ciągu tych kilku miesięcy: stres jest moich głównym wrogiem. Nie tylko pod względem zdrowotnym (powrót do złych nawyków żywieniowych), ale i pod względem osiągnięć (potrafi wyssać motywację i energię). Tak naprawdę sam doprowdzam do jego powstania popełniając prosty błąd: praca ponad miarę przez zbyt długi czas. Potrzebuję "zmusić się" do relaksu i to wpisałem w mój plan.
Kiedyś pisałem, że łatwiej mi zrealizować projekty biznesowe niż zdrowotne. Dalej tak jest. Mam nadzieję, że kombinacja tego roku pozwoliła mi dojrzeć w pewien sposób. Głupio się przyznać komuś, kto ma 32 lata, że dojrzewa
. Ale tak jest. Zrozumiałem kilka rzeczy, poznałem siebie lepiej. NAuczyłem się jeszcze raz, że tylko cierpliwość i konsekwencja prowadzą do celu. Jedyna droga to paradoksalnie odpuszczenie "szybkich rezultatów", bo zbytnie "hurrra"-nastawienie powoduje tylko zniechęcienie. Lepiej do razu nastawić się na powolny, ale stały, stabilny wzrost. I w dochodzeniu do formy i w biznesie.
Mój mały sukces? Wczorajszy mecz Squasha. Przegrałem sromotnie, ale udało mi się w końcu znaleźć partnera, który może grać w ciągu dnia. Coś co wydawało się niemożliwe było bardzo proste. Wcześniej to była wymówka, żeby nie grać. Squash rządzi ![]()
Offline
Update:
+1. Zqeez - uświadomiłem sobie, że czas zarobić na pensję prezesa MK2 Sp. z o.o. (czyli właściciela Zqeez) i odnalazłem swoje miejsce - jestem przedsiębiorcą
. Idziemy do przodu, z wybojami, ale do przodu. Przyznam się wam do jednego: TO JEST CHOLERNIE TRUDNE I NIE WIEM JESZCZE JAK TO ZROBIĆ! Ale fun
. Trzymajcie dalej kciuki za $.
+2. Leadership Center - obudziłem się pewnego dnia z wizją. Już wiem co trzeba zrobić! Ostatnie tygodnie to mocna praca w back-endzie. Rezultaty zaczną być coraz bardziej widoczne. Już nie mogę się doczekać!
+3. Rodzinne weekendy - nauczyłem się wyłączać gdy jestem z rodziną. Praca ląduje na bok, wracam do niej wieczorami. Dla mnie to mega osiągnięcie - zawsze miałem trundości z koncentrowaniem się na "tu i teraz" w przypadku spraw prywatnych, bo żyję moimi pomysłami. Może się starzeję, ale wychodzi to lepiej ![]()
+4. Okruszki - jak to okruszi - stworzyłem w teminie video-clip z wakacji. Kurcze, jestem z siebie dumny ![]()
5. Nowe rzeczy - wszystko dla mnie jest teraz nowe. Mówcie do mnie prezesie. Wystarczy na ten rok. Chociaż spróbuję we wrześniu pójść na komplety strzelecki i pobawić się kałasznikowem. Zobaczymy.
Zdrowie:
Przyuważyłem genialne narzędzie - kalendarz
. Taki zwykły, A5. Zapisałem sobie w nim cele związane z wagą + korzystam z niego jako dzienniczka żywienia, żeby wpisywać co jem. Działa super. Od razu widzę jak zaczynam jeść za mało w ciągu dnia (to pułapka, w którą wpadałem - za mało w ciągu dnia trzeba nadrobić w nocy), kiedy piję za mało wody etc. Kiedyś próbowałem drukować takie dzienniczki i nie działało. Ten rewelacyjnie.
Zdemaskowałem mega pułapkę. Zaczynasz się przestawiać na 5 posiłków dzienniie. Najpierw jest trudno, potem jest ok, a później jesz coraz mniej. W pewnym momencie wracasz do 3 posiłków, ale bardzo małych! To powoduje, że po pewnym czasie człowiek jest tak głodny, że musi nadrobić i szlag wszystko trafia! Kalendarz pozwala mi w pewnym momencie "zmuszać się" do 5 posiłków w ciągu dnia i tym samym utrzymać równowagę.
Kolejne odkrycie warte nobla. Bieganie - program wygląda tak. Biegasz 2 dni po 20 minu, 3-ci dzień 25.
Kolejne 2 dni po 20, 3-ci 30. Kolejne 2 dni 25, 3-ci 35 etc. Tym sposobem powoli podnosi się wytrzymałość, bo organizm dostaje możliwość odpoczynku, nie musi się męczyć na takim samym poziomie, a obicążenia idą stopniowo w górę. Daleko do poziomu olimpijskiego, ale zauwazyłem, że 25 minut biegam spokojnie i mogę zwięszkyć tempo bez zwiększania pulsu. Przebiegnięcie 10 km ciągiem na jesienie jest jak najbardziej realne.
No i jeszcze jedna ważna rzecz: odpuściłem. Wcześniej szarpałem się z dietą, wagą, treningami. Uznałem, że to po prostu część życia i postaram się jak najlepiej za to zabrać. Efekt dużo lepszy niż przy spinaniu się "za wszelką cenę".
Pozdrawiam,
MK
Offline
+Dzisiaj: 5,3 km ciągiem w czasie 35 min (tempo trochę poniżej 9,1 km/h). - może nie jest to czas olimpijski, ale i tak moja życiówka, więc się cieszę ![]()
- Smutne doświadczenia z czwartku na piatek: dalem się skusić na jedzenie o północy, bo długo pracowałem i zgłodnialem. Obudziłem się tak cholernie zmęczony i "ociężąły", że na długo wyleczyło mnie z podjadania. Jeżeli masz nawyk poźnego jedzenie to nie czuć takiej różnicy z dnia na dzień. Po prostu człowiek jest bardziej zmęczony codziennie. Jak przez jakiś czas, u mnie 3 tygodnie teraz, trzymasz się zasady nie jedzenie na 3 godziny przed snem to różnicę czuć od razu. Never again, wolę mieć kaca!
Offline
tempo prawie takie jak sobie zakładałeś -teraz gównie pracować nad wytrzymałością ![]()
Zainteresowałeś mnie pisząc o zasadach odżywiania i ich wpływie na Twój poziom energii - mógłbyś coś więcej o tym napisać?
Offline
Mnie też to zainteresowało
Do przetestowania na mnie. Ale też jestem ciekawa, czy coś jeszcze ciekawego zaobserwowałeś.
Panie Prezesie ;P proszę mi powiedzieć, jak się wyłączyć, kiedy się spędza czas z rodziną, jak dać im 100% uwagi? Czy muszę czekać, aż to przyjdzie "z czasem", czy da się to jakoś wypracować? Bardzo chciałabym umieć.
Ostatnio edytowany przez may (2010-08-23 16:24:27)
Offline
Ja sobie stworzyłem "procedurę kończenia pracy". Przede wszystkim zero rzeczy, które "może uda mi się zrobić jak wrócę do domu", nie tylko związanych z pracą ale też np. może pobiegam, przeczytam rozdział książki itp. - lepiej te rzeczy zrobić rano jak wszyscy śpią, a nie wtedy, gdy możemy i chcemy im poświecić czas. Dodatkowo po wyjściu z biura obowiązkowo piosenka, która zmienia nasze nastawienie do świata - masz może piosenkę która pozytywnie Ci się kojarzy? Z imprezami? Z miłymi chwilami? wakacjami? Jeżeli masz to właśnie ta będzie idealna. Jeżeli nie, to skorzystaj z tak zwanych wiecznych piosenek jak ta http://www.youtube.com/watch?v=kGRdaRujDKg
Ostatnio edytowany przez Przemoo (2010-09-01 18:40:59)
Offline
@May: człowiek po trzydziestce zaczyna tracić neurony, mniej myśli i wtedy jest łatwiej
. Poważnie to sam nie wiem. To się samo dzieje jak łapię w życiu równowagę - jak jest kanał w pracy to trudno mi to przychodzi, bo cały czas o tym myślę. Teraz chociaż pracy jest dużo, to zabawa z dzieciakami mnie relaksuje.
Moja teoria, przynajmniej dla mojego typu osobowości - jak mam poukładane wszystkie obszary (są tam plany i codziennie coś się dzieje, żeby je realizować), to potrafię się przełączyć, jak coś się sypie to szlag to trafia. Możę trzeba to traktować jako źółte światełko - HEJ zrób coś.
Uczciwie to nie mam sposobu, ale pracuję nad nim.
@Przemoo: nie jestem dietetykiem, tylko z doświadczenia. Jak teraz już jakiś czas jem sensownie waga praktycznie sama spada, a ja czuję się lekko i zwinnie. Jak motylek
. Poważnie czuję się lepiej. Teoria chodnikowa: twój układ trawienny też pracuje, ergo musi też odpoczywać. Jak się go zapycha byle czym, to musi się więcej namęćzyć, żeby dostarczyć Ci to czego potrzebujez. Jak go zapychasz 24h/dobe to nie ma kiedy odpocząć i czerpie energie cały czas - robi się mniej wydajny i zamiast więcej dostarczać energii niż pobierać jest odwrotnie. To żadne rocket-science. Po prostu tak jest: warto jeść dobrze, bo się to opłacana pod każdym względem.
Ale odkryłem, że koło czwartku mam cholerną potrzebę słodyczny (chyba mózg mi się przegrzewa) i muszę znaleźć sposób na kontrolowane słodkie bo inaczej robi się niepohamoany głód. Jeszcze nie rozgryzłem co i jak.
Offline