Wybór jest twoją siłą!
Nie jesteś zalogowany.
Ładny
. Cieszę się, że jesteś tutaj
.
Moje komentarze:
Uważałbym na to "bez wyjątków". Na pewno pojawi się wyjątek, co wtedy? Jak się z tym będzisz czuł? Takie ustawienie spania na sztywno niekoniecznie jest dobrym pomysłem, ale to Twoje postanowiena, ja tylko tak
.
Co to jest dieta 10 PŻ? 10 Punktów Życia?
- to tak z ciekawosci.
Bardzo z ciekawości: Jak granie w cashflow co tydzień pozowli Ci odłożyć kasę i być niezależnym finansowo? To mnie zastanawiało od jakiegoś czasu. Jeżeli ta gra uczy jak to zrobić to pierwszym krokiem powinno być rzuczenie grania w nią i zainwestowanie tego czasu we wdrażanie wniosków w życie. Czegoś nie łapię?
Offline
Bardzo ciekawy plan tylko też uważałbym na to "bez wyjątków". Bo po pierwsze jak zauważyłem zbliża się u Ciebie sesja i czy będziesz szedł tak sztywno spać zawsze nawet jak czegoś nie przerobisz do końca a jutro egzamin? Albo jak wypadnie Ci jakaś impreza?
A co do gry cashflow, to ja zamierzam zacząć w nią grać, ale ta gra naucza tylko co robić aby być niezależnym finansowo
Nie wiem ile razy trzeba w nią grać, żeby dojść w inwestowaniu do perfekcji ![]()
Offline
Uważałbym na to "bez wyjątków". Na pewno pojawi się wyjątek, co wtedy? Jak się z tym będzisz czuł?
też uważałbym na to "bez wyjątków". Bo po pierwsze jak zauważyłem zbliża się u Ciebie sesja i czy będziesz szedł tak sztywno spać zawsze nawet jak czegoś nie przerobisz do końca a jutro egzamin? Albo jak wypadnie Ci jakaś impreza?
Nic nie jest ważniejsze od dobrego snu
ale wiadomo że zdarzają się sytuacje wyjątkowe. Jednak większym problemem od nich jest niekonsekwencja, stąd ten motywujący dopisek.
Co do cashflow to bawiłem się nią ostatnio 2 razy.
Ogólnie spodziewałem się czegoś bardziej rozbudowanego.
Głównie gra polega na rzucaniu kostką - przemieszczaniu się po kole, można znaleźć się na 7 typach pól :
( w kolejności od najczęściej występujących do najrzadziej )
1) opportunity - możemy wykorzystać nadarzającą się okazję do zainwestowania bądź nie. najczęściej się nie opłaca ![]()
2) market - zmiany na rynku albo ogłoszenie o chęci wykupienia przez kogoś jakichś nieruchomości czy innych cudów
3) paycheck - miesięczna wypłata, oczywiście jeżeli nasze wydatki przewyższają nam dochody to $ są nam zabierane
4) doodad - "musimy" kupić sobie jakąś zabawkę, nie da się na to "nie zgodzić"
5) baby - rodzi się nam dziecko = wzrastają wydatki
6) downsize - zwolnienie z pracy = tracimy chyba 2 kolejki i część posiadanej gotówki
7) charity - możemy zdecydować czy wspomóc czy nie. zgoda = rzuty dwiema kostkami zamiast jedną przez jakiś czas
Przy każdym rodzaju pola możemy obejrzeć krótki film, w którym Kiyosaki coś nam tłumaczy lub wydaje opinie na jakiś temat, np. nt funduszów powierniczych.
Przy zmianach w dochodach/wydatkach musimy segregować je do odpowiednich kolumn: aktywów i pasywów.
Można jeszcze spłacać od razu pobrane kredyty w banku, ale najczęściej się to nie opłaca.
Z wyścigu szczurów można się wydostać, gdy się osiągnie, z tego co pamiętam, przychód pasywny min. 3000 $. Potem zaczyna się rajd ku marzeniom ![]()
Offline
proponuję przenieść temat o grze Cashflow do nowego wątku.
Myślę, że może wywiązać się z tego ciekawa dyskusja.
Co o tym myślicie?
Offline
BILANS 3-10 STYCZNIA
Zanim poszedłem na studia od wielu ludzi słyszałem, że na studiach jest tak że przez długi czas jest luz luz luz a potem.. $%$%$. Teraz w końcu na własnej skórze czuję dokładnie co mieli na myśli.
Z wielu rzeczy byłem zmuszony zrezygnować (siłka, korki), wezmę się za nie po sesji.
Już nie zmienię tego, że nie uczyłem się więcej wcześniej, nie cofnę czasu. Nie pozostaje nic innego jak teraz przysiąść i nie przejmować się niepowodzeniami. Wiele zawdzięczam prowadzeniu dziennika i medytacji, z tym jeszcze jako tako kontroluję wszystko i nie mam (zbyt częstych) wahań nastroju.
Joga - za mało skonkretyzowane postanowienie. Wyznaczę sobie konkretną godzinę, może dzięki temu będzie łatwiej o tym pamiętać.
Btw. fajny ten thinkfree, ale nie wiem czemu - justuje mi w paru miejscach tekst mimo że tego nie chcę, w moim .doc tego nie mam. Ktoś ma jakiś pomysł by to zmienić?
Offline
Offline
BILANS 17-24 STYCZNIA
Gdy robiłem bilans sumienia tydzień temu to myślałem że gorzej ze mną pod względem motywacji już być nie może. Myliłem się x.x
Offline
hehe wiewiórki są fajne ;P
Offline
Co oznacza to *po sesji* w niektórych podpunktach? Co tam miało być?
Offline
Offline
Ten tydzień = entuzjazm niekontrolowany.
Od wtorku sobie odpuściłem z nauką na zaliczenia, kilkukrotnie zarywałem nocki, nie medytowałem, nie uprawiałem jogi, nie jadłem zdrowo i jeszcze parę innych złamanych przyrzeczeń by się znalazło, ale to wszystko nieistotne.
Bo raz: i tak się przenoszę od października, do innego miasta na inne studia. Dwa: przez ostatnie 4 dni nauczyłem się sam więcej niż przez ostatnie 4 miesiące studiowania.
Choć dopiero zaczynam się bawić w webmastering czułem przy tym prawdziwy entuzjazm. Tak to działało: nie wiem jak coś zrobić > wkurzam się, ale kombinuję, szukam > udaje mi się i pojawia się napędzająca myśl "hej, to wcale nie takie trudne! ja też to mogę robić!"
W głowie zarysowują się nowe plany - tak duże że czas do października wydaje się zbyt krótki. ale, ale.
Najpierw trzeba wywiązać się z tych wcześniejszych >.> nie chcę żeby to wyglądało tak, że sobie odpuściłem z powodu sesji.
BILANS 1 LUTEGO - 7 LUTEGO
Offline
BILANS 8 - 14 LUTEGO
Krótko: nic się nie poprawiło. a nawet jest gorzej.
Prawdopodobnie z tego powodu że oczekuję na zmianę i jeszcze nie chce mi się zacząć się starać (nie tylko w aspekcie nauki).
Do tego gryzące sumienie obniżają samoocenę a przez to chęć do działania. Błędne koło.
Rozbity jestem ostatnio, z powodu dylematów:
zmienić studia czy nie - niby postanowiłem już ale wątpliwości nie znikają no i zawsze jest jakiś strach/lenistwo przed zmianą
starać się czy nie - teraz, na koniec zaangażowanie mogłoby wpłynąć na kolejną zmianę: cofnięcie decyzji, ale z drugiej strony świadomość poddania się też jest przybijająca. podejrzewam że wyjdzie w końcu na to że zdam wszystko poza matą i/lub fizą, telekomunikacją. i by dalej kontynuuować będę musiał zapłacić za warunek i dopiero wtedy nastąpi kluczowa decyzja (warunek-zostaję do końca bo szkoda $, nie-przeniesienie)
powiedzieć o decyzji rodzicom czy jeszcze się wstrzymać - strach przed reakcją, która pozytywna na pewno nie będzie
Offline
Folmi, przeczytałam twoje zestawienie plusów i minusów związanych ze zmianą studiów i moim zdaniem większość z nich powinieneś przenieść do kolumny „+”. Ja studiowałam bardzo daleko od domu i uważam to za najlepszą szkołę samodzielności, jaka mi się mogła przydarzyć – co najważniejsze całkiem bezbolesną. Będziesz miał okazję się przekonać, jaki jest tak naprawdę twój styl życia, na co naprawdę cię stać, no i poczujesz się wreszcie dorosłą osobą. Jeżeli program studiów odpowiada ci tam bardziej, nie wahaj się. Rozumiem, że boisz się powiedzieć o tym rodzicom, też bym się bała. Na pewno wysuną argumenty straconego czasu i pieniędzy. Ale prawda jest taka, że jeśli nie zmienisz studiów teraz, w końcu zdecydujesz się to zrobić np. na trzecim roku, a wtedy to dopiero będzie stracony czas. Na pewno czeka cię trochę nieprzyjemności w domu, ale może to właśnie pierwszy prawdziwy test na dorosłość?
Wiesz, że nie zmarnujesz tego pół roku, więc to nie będzie stracony czas. Naucz się jak najwięcej. Sam widzisz, że masz z tego radochę
Baw się dobrze, ale podejmij jakąś ostateczną, odważną decyzję. Będzie miała konsekwencje w całej twojej przyszłości, bo będzie miała wpływ na najbliższe 5 lat, a potem pracę. I jak wtedy spojrzysz wstecz, to powody, dla których teraz ją odwlekasz, wydadzą ci się błahe. Nie doradzam ci, co masz wybrać, ale jeżeli naprawdę już wybrałeś, to nie bój się zaryzykować i ponieść nawet przykre, ale chwilowe, konsekwencje. Pokaż, że naprawdę zależy ci na tym, żeby się rozwijać, żeby spełniać swoje marzenia, a nie jest to tylko „gadanie”.
Trzymam za ciebie kciuki. Daj znać, co zdecydowałeś.
Na marginesie: mam tylko jedną wątpliwość – pytanie. Z jakiego stypendium masz zamiar się utrzymywać? Czy jest gwarancja, że je dostaniesz? A jeśli nie, czy masz jakieś alternatywne źródło pieniędzy albo pomysł na zarabianie?
Offline
Wczoraj powiedziałem. Było ciężko, ale myślałem że będzie gorzej
zrozumieli mnie i dali mi szansę.
Przysługuje mi stypendium socjalne, jak się postaram to i naukowe, ale nie od 1szego semestru (chyba że bym poprawił maturę i to znacznie). Poza tym zgodzili się mnie wspierać, oczywiście do czasu. Nie planuję pracować, wolałbym poświęcić czas na naukę by dostać stypendium, bo jest o co walczyć - w końcu kierunek zamawiany.
Teraz dopiero się zacznie test na samodyscyplinę ;o
Offline
Jestem zdołowany. Nie podejrzewałem, że ten kierunek się cieszy tak wysoką popularnością. Dopiero sprawdzenie progów druzgocąco uświadomiło mi, że nie mam szans się dostać z moim wynikiem. Co gorsza, nie mogę poprawić matury bo już za późno - minął termin składania deklaracji, nie mogę też pisać egzaminu na uczelni - musiałbym mieć starą maturę. Jak wybiorę inny kierunek niż ten wymarzony to czuję, że będzie powtórka z rozrywki - nie będzie mi się podobał i znowu nie będę miał motywacji by się uczyć. Beznadzieja.
Offline
Bardzo źle się stało. Ale przez to się nie dołuj, tylko myśl. Co jeszcze można zrobić? Może można się przenieść w trakcie i uzupełniać różnice programowe? Zadzwoń tam, dowiaduj się, kombinuj, myśl. Nie poddawaj się tak łatwo.
Offline
Ok, przez kilka dni czułem się naprawdę beznadziejnie, ale już dłużej nie zamierzam się załamywać bo nie ma sensu. Jak się tam nie dostanę to dostanę się tu w mieście, na co prawda może-nie-tak prestiżową uczelnię, ale zawsze. Niższy poziom mógłby oznaczać więcej czasu na samodzielną naukę. W końcu w tej branży najbardziej liczą się własne umiejętności, a nie prestiż uczelni. Póki co by nie tracić czasu sam się uczę, nawet wróciłem do siłowni i biegania ![]()
Offline
@Folmi: a jest szansa pzenisiesnia się z tej uczelni na którą możesz się dostać do tej "prestiżowej"? Wiem, że takie rzeczy się dzieją, tylko trzeba z tym pochodzić. May ma rację - zrobiłeś pierwszy krok, spróbuj powalczyć. Tak naprawdę to jak dotrzesz odpowiednio wysoko to można zmienić każdą decyzję. Ten system tak już ma. Może jes jakaś pula miejsc na zdeterminowane przypadki.
Najtrudniejsze, czyli decyzję i rozmowę z rodzicami masz za sobą. Reszta może być tylko łatwiejsza.
Sorry, że dopiero teraz zaglądam na ten wątek, ostatnie 2 tygodnie utonąłem. Po pierwsze chciałem Ci pogratulować "cochones". Masz zdecydowanie słusznych rozmiarów
. Jak się teraz czujes z twoją decyzją?
Offline
Też o tym słyszałem, tak się da po semestrze albo roku. No i trzeba mieć bardzo wysokie oceny gdy się robi taki transfer, zwłaszcza w przypadku:
uczelnia gorsza > lepsza + niewiadomo co z różnicami programowymi.
Jak bardzo mi się tu nie będzie podobać to o tym pomyślę, póki co niewiadomo jak to będzie.
Czuję się dobrze, niczego nie żałuję ![]()
Offline
Mo i świetnie
Masz teraz powód, żeby jednak powalczyć o jak najlepsze oceny na koniec semestru letniego. Tak żeby nie zamykać sobie niepotrzebnie tej furtki. Nawet, jeśli z niej nie skorzystasz, to może mogłoby się udać dostać stypendium za wyniki? Ciężka sprawa, ale duża korzyść, warto powalczyć.
I oczywiście baw się dalej dobrze, ucząc się samemu tego, co cię najbardziej interesuje. To najważniejsze.
Offline
I jakie ostateczne decyzje? Wszystko pozaliczane? Jak początek nowego semestru?
Offline
Folmi, co słychać? Co robisz? Skąd ta długa cisza? Mam nadzieję, że stąd, że wszystko idzie do przodu ![]()
Offline