proaktywnie.pl

Wybór jest twoją siłą!

Nie jesteś zalogowany.

#26 2009-01-15 22:36:11

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Jak bardzo rozwój osobisty może zaszkodzić

Bardzo mi się podoba podtemat, który tu wypłynął smile
O szczęściu rzeczywiście da się rozmawiać tylko w zżytym gronie. Wiadomo, że im bardziej jest się "nieszczęśliwym", za tym bardziej inteligentną i świadomą prawdy o życiu osobę się uchodzi. Choć wielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego mechanizmu, i tak się często do niego dostosowują. Osoby, które się zwyczajnie cieszą z życia, są widziane jako naiwne. Albo takie, które jeszcze nie dostały kopa. Dlatego chyba jest tak trudno.
Najbardziej otworzyło mi oczy zdanie, które gdzieś kiedyś (dawno, więc nie pamiętam gdzie) widziałam: że każdy wie, kiedy był szczęśliwy w przeszłości, ale nigdy nie wie, że właśnie teraz jest. Ja tak miałam. Nie zdarza wam się? smile Jak się jest tego świadomym, można się nauczyć czuć szczęśliwe chwile, kiedy są, a nie tylko umieć je wspominać smile
Było w tym dla mnie coś przełomowego. Wcześniej uważałam, że w życiu jest równowaga radości i przykrości. Sprawdzało się to w 100%. Jako nastolatka byłam bardzo dumna z tej mojej (jakże trafnej wink) teorii, w końcu życie ją potwierdzało! Aż wreszcie doszłam to tego, że pomyślałam: koniec z równowagą. Koniec z limitami. Od dziś wszystko dzieje się po to, żeby było mi na tym świecie coraz lepiej smile I moja nowa teoria zaczęła się sprawdzać. Naprawdę w prawie wszystkim można znaleźć dobre strony. Być może nie we wszystkim - za ciężkie są takie zdażenia jak strata bliskiej osoby, śmiertelna choroba czy bycie ofiarą fizycznej przemocy. Ale np. każda strata pracy kończyła się dla mnie znalezieniem lepszej. Choć najpierw przepłakanym dniem. Ale to, że się płacze przestało dla mnie oznaczać, że jest się nieszczęśliwym. Można być generalnie szczęśliwym, ale chwilowo być w dołku. Dla mnie warunkiem bycia szczęśliwym jest poczucie, że mam kontrolę nad swoim życiem. Że nikt mnie do niczego nie zmusza. Wtedy nawet jeśli natrafiam na "ściany", ale mogę sama decydować, czy próbuję je burzyć, omijać, czy zawracać, to już sama wybieram najlepszą dla siebie drogę. A jak można nie być szczęśliwym, idąc najlepszą dla siebie drogą? smile
I jeszcze jedno, co zauważyłam: szczęście, które wspominam, to inni ludzie. Bardzo mnie to zaskoczyło, bo jestem stuprocentową introwertyczką, która mogłaby spędzić samotnie w domu całe życie i niczego by jej nie brakowało. Ale gdy przypominam sobie momenty z przeszłości, które były najpiękniejsze, to zawsze są one z kimś. Z przyjaciółmi, z chłopakiem, ale też np. kiedy ktoś mnie pochwalił. A znowu to szczęście, które czuję, że jest teraz, jest już pół na pół - część to inni, część to ja sama, moje zadowolenie z siebie czy sytuacji, w której się znajduję.
Mogłabym jeszcze długo, ale kto by to miał cierpliwość czytać? wink Na razie starczy.

Ostatnio edytowany przez may (2009-01-15 22:39:22)

Offline

 

#27 2009-01-16 09:39:38

wow
PROaktywny ;)
Od: Szczecin
Zarejestrowany: 2008-02-15
Posty: 202
Serwis

Re: Jak bardzo rozwój osobisty może zaszkodzić

@may
Ja nie mam nic przeciwko, że tak dużo piszesz. Zawsze wyłuskam coś cennego dla siebie.
pozdrawiam,
wow

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson